replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Artykuły Dokąd pójść Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca Kontakt Lokalizacja Licytacje Publicystyka wiadomości z regionu Reklama
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1494 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 66
poniedziałek, 25 marca 2019 r.
imieniny: Marii i Wieńczysława
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
Pościg za pijanym kierowcą. Galeria Kalinka
Dom pod Aniołami
Dom pod Aniołami

Mimo że stoi na cyplu, blisko rzeki, podobno nigdy nie podmakał. W piwnicach woda pojawiła się tylko raz, gdy trwały prace w korycie rzeki. W starych dokumentach Domu pod Aniołami próżno szukać. Nazwa przylgnęła wraz
z charakterystycznymi uskrzydlonymi postaciami na fasadzie. Wolimy widzieć w tych dekoracjach anioły, choć wyobrażenia są bliższe rzymskim Sławom

 

Dziś to niemal ruina, ale wygląda bajecznie. Idealne miejsce na hotel, zajazd, pensjonat. Widok z plant na drugi brzeg potwierdza wrażenie przedziwnej nierealności. Do tego te dwa anioły-nie-anioły z uniesionymi w rękach wieńcami chwały ponad środkowym oknem. Dom wybudowany dla osoby prywatnej pozostaje w rękach prywatnych. Od czasu jego powstania zmieniło się wiele. Za to ciągle niewiele poszerzyła się nasza wiedza na temat budynku; kiedy powstał, na czyje zlecenie i według czyjego projektu – podstawowe pytania nadal czekają na szczęśliwych odkrywców dokumentów pozwalających rozwikłać zagadkę.

Korowód z właścicielami
Najstarsza wzmianka o pierwszych właścicielach posesji pojawia się w akcie sprzedaży spisanym 18 lipca 1820 r. o godzinie pierwszej po południu przed kaliskim rejentem Franciszkiem Bajerem. Tego dnia małżeństwo Tadeusz i Józefa z Borzysławskich Noakowscy „złożyli kontrakt” między sobą a Janem Miszke, pełnomocnikiem Karola Ludwika Lindhorata „na kupno i sprzedaż domu z zabudowanym podwórzem i ogrodem na tak zwanym półwyspie położonym” (wyraz półwysep zapisywano wtedy jeszcze przez u otwarte).  Już w następnym roku posiadłość zmieni właściciela; kupi ją ogrodnik Michał Tarnowski, nazywany również ogrodowym. Nabywca zapłaci już o ponad jedną trzecią więcej od sumy poprzedniej - 3 tys. zł polskich w srebrze, z czego część poszła na opłacenie służących przypisanych do dworu.  Po kolejnych 6 latach na krótko wśród właścicieli pojawia się  Fryderyk Berendt, który zaledwie po trzech dniach odsprzeda dom Christianie z Mullerów Eiselin. W spadku po żonie posesję przejmie mąż Wilhelm Eiselin. Z jego aktu zgonu z 1839 r. dowiadujemy się, że przybył on z Tybingi (Wirtembergia), a jego syn Fryderyk prowadził w mieście aptekę. Nad Prosnę Wilhelm z pewnością przeprowadził się wiedziony przyrzeczeniem dobrych warunków dla osadników, tutaj – jak dumnie stwierdza dokument – został „obywatelem i właścicielem”. Posesję odziedziczy jego druga żona Wilhelmina ze Schneplów (zm. 1870). Z jej czasów pochodzi gazetowa wzmianka o wizycie Teodora Willnowa z Berlina, który jako malarz portretowy i dagerotypista (nazwa pierwszych fotografów pochodząca od nazwiska francuskiego odkrywcy fizyczno-chemicznej metody utrwalania obrazów „zdjętych” z natury) miał się reklamować w „domu pani Ejzelin”. Za pewnik należy zatem przyjąć, że właścicielka doczekała się portretu. Gdyby zdjęcie się zachowało, należałoby do tych najcenniejszych, najstarszych kaliskich. Czy Willnow sfotografował także sam dom? 
Dalej, poprzez Kęszyckich, w 1886 r. posesja trafia w ręce największego kaliskiego browarnika Kazimierza Weigta. W ten sposób piwowarzy zamknęli swoje „imperium” w centrum miasta, ciągnące się od willi przy samym Przedmieściu Wrocławskim (później Śródmiejska) poprzez zabudowania zakładu do końca cypla. Dlatego oficjalnie i w zwykłych rozmowach między sobą kaliszanie mówili o „półwyspie Weigta”. W posiadaniu rodziny dom pozostanie najdłużej, bo aż do 1929 r., kiedy Małgorzata Anna Ludwika, wtedy jeszcze właścicielka browaru, sprzeda posesję Władysławowi i Ewie Żmidzińskim. Małżeństwo, nie mieszkając w Kaliszu, wynajęło do opieki nad budynkiem administratora. Taki stan rzeczy przetrwa do wybuchu II wojny  światowej. 

W dekoracjach   
Niestety księgi hipoteczne wnoszą jedynie nikłe informacji na temat samego budynku; kiedy powstał? Nie pomyli się jedynie ten, kto stwierdzi, że dom nosi cechy klasycyzmu i w swojej formie jest w Kaliszu wyjątkowy. Wystarczy porównać z budynkiem trybunału (1821). Dekoracje domu na cyplu (od uskrzydlonych płaskorzeźb po kwietno-owocowe girlandy, delikatne pilastry i misterne podziały okien rzeźbione w formie kolumienek z kapitelami) niosą przecież zupełnie inny urok – grają delikatnością swoich form. Na nieskomplikowaną bryłę zostały one nałożone jak ornament na mebel. Szczególnie radosne są promieniście rozchodzące się wyżłobienia nad oknami, nakryte wachlarzem półokrągłych łuków. Mówi się czasem, że to budynek empirowy (faza klasycyzmu rozpowszechniona w czasie panowania Napoleona), mając na myśli właśnie ten efekt: połączenie szlachetnej prostoty i dekoracyjności. Jeśli tak, dom mógłby powstać już w czasach Księstwa Warszawskiego. Biorąc jednak pod uwagę historię lokalną oraz informację o pożyczce, jaką Eiselin miał zaciągnąć na budowę przy Przedmieściu Wrocławskim w 1833 r., datowanie trzeba przesunąć w głąb wieku. Maciek słusznie dodaje, że jemu Dom pod Aniołami kojarzy się z kaplicą Repphanów na cmentarzu ewangelickim powstałą w tym samym czasie. Na razie pozostają domniemania.

Niejeden dwór,
niejeden ogród 
Od kiedy półwysep był zagospodarowany i w jaki sposób? Pewne światło rzuca akt sprzedaży innego domu przy Przedmieściu Wrocławskim, który, jak wynikałoby z numeracji, leżał w pobliżu. Dokument sporządzony w 1812 r. dotyczy sprzedaży „dworca [dworu] z wszystkimi przyległościami przynależnościami, ogrodem, sadem i wszelkimi zabudowaniami i całą rozległością”, leżącego za… młynami. Zaskakująca dla współczesnych lokalizacja staje się czytelniejsza, gdy popatrzeć na obraz z 1844 r. (zbiory MOZK) przedstawiający fragment Przedmieścia Wrocławskiego. W oddali na imponującym wyniesieniu (!?), gdzieś w perspektywie dzisiejszych ulic Kościuszki i Kopernika, zostały pokazane wiatraki. Kto przeczyta dokument do końca, dowie się, że na sprzedawanej posesji ciążył od 14 lat dług należny wikariuszowi kolegiaty kaliskiej. Dowód na to, że dom musiał mieć metrykę jeszcze XVIII-wieczną. Poza obrębem ścisłego śródmieścia, jak dobrze pokazują stare mapy Kalisza, wszystkie budynki były otoczone zielenią – na przedmieściach ciągnęły się połacie ogrodów i sadów. 

Sława dla Sławy 
Kilka słów należy się dwóm uskrzydlonym postaciom roztańczonym nad środkowym oknem (pełniącym zarazem funkcje drzwi wyjściowych do ogrodu, tzw. porte fenetre). Przyzwyczailiśmy się potocznie mówić o aniołach, nie zwracając uwagi na ich… płeć. I słusznie, bo anioł jej nie ma. Ale sądząc po figurze wyobrażonych postaci, na fasadzie domu pląsają kobiety w lekkich tunikach; w rękach trzymają wieńce i gałązki palmowe. W starożytności w podobny sposób wyobrażono Sławę (Famę). Sztuka wielokrotnie korzystała z tego wynalazku, wykorzystując alegorię do rozsławiania zasług mecenasów i władców. W okresie klasycyzmu, programowo zwracającemu się ku antykowi, Sławy weszły do stałego repertuaru ozdobników architektury, podkreślających jej funkcje i prestiż. Najlepszych przykładów dostarczają pokazowe fasady warszawskie Pałacu Prymasowskiego, Towarzystwa Przyjaciół Nauk, czy dawnego gmachu Banku Polskiego i Giełdy (dwa ostatniego autorstwa Włocha Antoniego Corazziego). Nie można w końcu zapominać o dmącej w trąbę Famie króla Stanisława Augusta, wyrzeźbionej w marmurze przez słynnego rzeźbiarza francuskiego Andrzeja Le Bruna. Sławy z kaliskiego domu są może mniej uroczyste, ale bardziej wdzięczne. Ich znaczenie podbijają wieńce ze wstęgami umieszczone w tym samym pasie na wysokości pierwszej kondygnacji. Można się jedynie domyślać, że podobna dekoracja pierwotnie występowała na elewacji południowej, od strony dawnego ogrodu; w nieznanym czasie została całkowicie zniszczona wraz z przebudowaną ścianą.

Tam gdzie bzy i lilaki
Dom wrósł w cypel i pejzaż Kalisza, obrośnięty historią dalszą i całkiem niedawną zachęca do poznawania swoich tajemnic. Zamieszkały do początków XXI w., budynek od kilku lat stoi opustoszały, choć pootwierane okienka części strychowej mogłyby sugerować życie. Najwyraźniej jest w nim coś niecodziennego, skoro w 2011 r. z inicjatywy Zbigniewa Chudasia, Zofii Wolskiej oraz Łukasza Wolskiego (kolejne pokolenia rodziny Chudaś, która mieszkała w domu na półwyspie od 1946 r.) powstało stowarzyszenie pn. Dom pod Aniołami. Kaliskie Stowarzyszenie Byłych Mieszkańców oraz Sympatyków Zabytku. Grupa pasjonatów chce pielęgnować najdrobniejsze okruchy wspomnień związanych z tym miejscem. Sporo wśród nich obrazów wielobarwnej, soczystej przyrody niegdyś otaczającej zabytek. Każdego roku wiosną mieszkańców cieszyły kwitnące przebiśniegi i cebulice. Na początku maja zakwitały czarne bzy i lilaki. - Białe, różowe i fioletowe kolory były ozdobą naszego cypla, stanowiły także doskonałe schronienie dla ptasich mieszkańców tej części Kalisza. Z latem w ogrodzie pojawiały się maliny, a w miejscu dzisiejszego parkingu rosły leszczyny, orzechy włoskie, jabłonie i morele – przypomina Łukasz Wolski. – Wzdłuż Prosny do tej pory rosną drzewa kasztanowców. I mimo że jesienią w ich konarach szpaki urządzały swoje hałaśliwe „narady”, to sentyment jest większy niż wspomnienia o ptakach uprzykrzających życie nie tylko mieszkańców Domu pod Aniołami, ale także okolicznych budynków.
Jeszcze do początku lat 90. jeden z lokatorów trzymał kilka królików w nieopodal położonych drewnianych pomieszczeniach, drugi zajmował się gołębiami, które gościły na strychu. Wielu kaliszan z pewnością pamięta także tzw. rybaków. Panowie z wędką potrafili godzinami siedzieć na cyplu nad rzeką, aby co jakiś czas chwalić się złowionym okazem szczupaka, choć częściej były to przykłady mniejszej wartości ryb.
Na półwyspie wychowywał się Konrad Łaszewski, polski aktor teatralny drugiej połowy XX w. W 1967 r. przy moście Kamiennym wydarzył się tragiczny wypadek – autobus śmiertelnie potrącił starszą panią. Poszkodowana pani Stanisława była mieszkanką domu, matką Konrada. W zakamarkach zbiorowej pamięci można także odnaleźć Polę, jedną z Dorotek, jak w Kaliszu bywają nazywane panie uprawiające najstarszy zawód świata. Pola mieszkała na cyplu, ale w drugim budynku (przestał istnieć w latach 60.); podobno dożyła sędziwego wieku, ale kiedy zmarła i gdzie została pochowana nikt nie wie.

Anna Tabaka, Maciej Błachowicz

« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Ankieta
Czy wzorem Warszawy prezydent Kalisza powinien podpisać tzw. kartę LGBT?
Tak
57%
Nie
41%
Nie mam zdania
1%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 8.00

ocena: 7.40
Fotoreportaże
Święto Niepodległości w Kaliszu
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com