replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Artykuły Dokąd pójść Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca Kontakt Lokalizacja Licytacje Publicystyka wiadomości z regionu Reklama
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1480 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 52
czwartek, 13 grudnia 2018 r.
imieniny: Łucji i Otylii
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
Pościg za pijanym kierowcą. Galeria Kalinka
Kapliczki, święte figury i zmieniający się czas
Prawie archetypiczny obraz Polski: rosochate wierzby, rozległe pola z rysującą się na horyzoncie wieżą kościoła, strzechy drewnianych chat. Nawet niedaleki spacer na kaliskie przedmieścia pokaże, że ten obraz jest już tylko mitem. Wśród bylejakości stłoczonych przypadkowo domków i klockowatych willi, dziurawych dróg i wyciętych wierzb pozostały tylko kapliczki. Jak się mają na progu XXI wieku i co się z nimi tak naprawdę stało...

Pierwszej kapliczki już nie ma. W zmieniającym się krajobrazie nie można nawet wskazać miejsca, gdzie dokładnie stała. Jej lokalizacji nie ułatwi pozornie dokładny opis z 1861 r. – „O ćwierć mili za wsią Rypinek na gruncie dóbr Zagorzynka (...) w pobliżu cegielni ponad drożyną od Starego Kalisza do Noskowa (...) przy dawnym trakcie kalisko-wieluńskim.” To okolice ul. Częstochowskiej za kościołem św. Gotarda. Może budowla istniała jeszcze w XX w., jak świadczy spis zabytków Kalisza z 1920 r. Wspomina się w nim o bardzo dawnej kapliczce. Jeśli tak, to co się z nią stało i co oznacza dopisek „Boża Męka” na dokumencie z kaliskiego archiwum, odnotowującym jej istnienie? Te obiekty ludowego kultu są często anonimowe, a jednak aż do naszych czasów otaczano je opieką; zniszczone odbudowywano. Może zatem, zaginiona, stała na miejscu drewnianego krzyża za kościołem na Rypinku? Jeszcze w XIX stuleciu pustkę wypełniała ustna legenda. Mieszkańcy Zagorzynka powtarzali, że kapliczka upamiętniała miejsce, w którym miał zginąć w 1706 r. generał Mardefeld, dowódca wojsk szwedzkich w wielkiej bitwie pod Kaliszem. Wsłuchujący się w legendy rysownik Stanisław Barcikowski obalił jednak ten mocno zakorzeniony mit. Owszem, Arvid Axel Mardefeld na pewno walczył na polach Kościelnej Wsi, ale nie zginął, a jedynie dostał się do rosyjskiej niewoli. Z czasem miejsce ludowych podań zajęła pozytywistyczna nauka. Porównując cegły kapliczki z użytymi w kościele św. Mikołaja uznano, że ta pierwsza musiała powstać w XV, a może nawet XIV stuleciu. Oczyma wyobraźni Barcikowski widział na jej miejscu dawniejszą, nieznaną nauce świątynię (często takie obiekty wznoszono na miejscu zniszczonych kościołów). Rysownikowi marzyły się badania archeologiczne, które „być może naprowadziłyby na ślad jakiś podziemnych starożytności”. Rozsypujące się cegły i zniknięcie żelaznego krzyża wieńczącego całość budziły jednak niepokój. Czy wobec tych przekazów można się spodziewać, że ówczesny dziedzic Zagorzynka i Piwonic Wojnicz dotrzymał obietnicy reperacji kapliczki i wykonania ogrodzenia?

Madonna z Wrocławskiego Przedmieścia
Okolice kościoła Nazaretanek. Wszystko wygląda dziś inaczej. Żarłoczna przestrzeń miasta zagarnęła otaczające ją niegdyś pola i lasy. Jeszcze na najstarszej panoramie grodu z 1715 r., malowanej z miejsca, gdzie dziś rozpościera się cmentarz prawosławny na Rogatce, Kalisz został  pokazany na tle trzech wyniosłych wzgórz. Czy były rzeczywiste, czy też stworzyła je wyobraźnia artysty? Jedynym trwającym elementem w tym całkowicie zmienionym pejzażu pozostają mury poreformackiej świątyni. Jej architektura – dziś trochę zagubiona wśród czynszowych kamienic, tonąca w spalinach samochodów – kiedyś niepodzielnie panowała nad krajobrazem wyznaczonym przez pola i gęstwinę lasów. Kościół stał przy głównym trakcie miasta, z którego korzystali wszyscy wędrowcy. Nic więc dziwnego, że przed jego murami, w pobliżu trochę młodszej kaplicy Żołnierskiej, w 1725 r. stanęła statua Matki Boskiej Bolesnej. Wznosząc się na wysokim postumencie wśród morza błota, którym po każdym deszczu stawały się polskie drogi, figura była nie tylko architektonicznym znakiem, ale przede wszystkim miejscem kultu. W tamtym przepojonym religijnością, ale i zabobonnym świecie, prawie każdy musiał przed Maryją choćby się przeżegnać. A modlono się o rzeczy różne; wiejskie baby o szczęśliwą sprzedaż jaj na targu, podróżni o bezpieczną podróż, wolną od napadów ludzi i wilków, jedni i drudzy o zmiłowanie w czasie klęsk i epidemii. Pewnie można było oglądać i takie obrazki, kiedy wspaniale odziany szlachcic wysiadał z karocy i klękał w błocie przed posągiem. Nie można zapomnieć o nocy. W nieprzeniknionych ciemnościach czasów, które nie znały latarń, statua była jedynym oświetlonym nikłą lampką punktem. W mrokach tym bardziej wzmagano modły, bo  – jak powszechnie wierzono – w ciemności czaiło się zło, przybierające postać najprawdziwszego diabła z rogami.

Za klasztornym murem    Mijały lata. Wiek XIX dla Madonny rozpoczął się widowiskiem wkroczenia wojsk napoleońskich i dworu sławnego z elegancji króla Westfalii Hieronima Bonaparte. Potem tą samą drogą podążały kolejne wojska i kolejni wielcy, wśród których przewinęli się zarówno carowie, jak i Józef Piłsudski.  Zmieniało się otoczenie. Naprzeciw figury stanęły murowane zabudowania szpitala (1824 r.). Miasto najpierw zagarnęło najbliższe okolice, aby po 1902 r. przesuwać się coraz dalej w kierunku dworca. W tym samym czasie miejsce dawnego reformackiego ogrodu zajęły wielkie czynszowe kamienice. Druga wojna światowa przyniesie kolejną kolosalną zmianę: nakazem hitlerowców osiemnastowieczna rzeźba Maryi zostanie rozebrana. 
Początek XXI w., dziedziniec kościoła Nazaretanek. Przed przeniesioną tu figurą palą się lampki. Czyjaś ręka położyła u stóp kamiennej Panienki dewocyjny obrazek w plastikowej ramce w kształcie serca. A za kościelnym ogrodzeniem, budowanym długie 29 lat, świat rozpędzonych aut i kolorowych reklam. Miejsce Madonny przed kaplicą Żołnierską zajęły łakome na każdą wolną przestrzeń samochody. Czy wygnana przemocą figura powinna wrócić na swoje stare miejsce? Czy odarta z tego strzępu intymności za kościelnym murem, nie stałaby się jedynie turystyczną atrakcją?

Grota i kapliczka
Ogrodów
Ogrody pozostały już tylko z nazwy, bo przecież mianem tym nie można określić przydomowych działek wyrysowanych w zagarniętej przez miasto przestrzeni dawnej wsi. Ale kiedy Krępica była jeszcze strumieniem (nie, jak dzisiaj, obetonowanym w dużej mierze rowem z wodą), gdzieś tutaj, wśród rzeczywistych ogrodów, stała grota Matki Boskiej z Lourdes. Wykonana z wielkich polnych głazów, była schronieniem dla figury Maryi jeszcze w okresie powojennym. Dzisiaj po grocie pozostały jedynie wspomnienia starszych ludzi, którzy w dzieciństwie bawili się nad strumieniem w jej okolicach. Grotę pamiętają też domki z czerwonej cegły, coraz bardziej wypierane przez bezstylowe pudełka willi. Na początku XX w. te wesołe podmiejskie kamieniczki zajęły miejsce jeszcze dawniejszych drewnianych chat. Kawałek drogi za jedną z nich, pod nrem 45., poniżej górującego nad okolicą betonowego pierścienia szpitala, znajduje się jedna z najpiękniejszych i chyba najstarszych kapliczek w Kaliszu, dawniej stojąca w cieniu wysokiego drzewa. Kiedy ją postawiono – dokumenty milczą, bo kiedyś nikt nie zadawał sobie trudu, aby zapisywać tak „oczywiste” fakty. Starsza niż otaczająca ją zabudowa, kapliczka może sięgać nawet początków XIX w. Datowanie jest niepewne, bo w świecie ludu polskiego czas płynął inaczej, wolniej zataczając kręgi wyznaczane zmiennością pór roku, przychodzeniem i odchodzeniem kolejnych generacji. Ten świat bez historii trwał tak długo, jak niezmienne pozostawały obyczaje i codzienność wiejskich ludzi. W końcu jednak stary porządek musiał ustąpić. Wszystko się wywróciło i  w czasach, kiedy nawet zima udaje wiosnę, czyjaś ręka ścięła wysokie drzewo... Na tle niegdyś ceglanego, dziś otynkowanego domu i kikuta martwego pnia ostała się kapliczka. Okolica zdominowana przez betonowy szpital nie sprzyja modłom. Do kogo by je zresztą wznosić, skoro po zabranej figurce pozostał tylko metalowy bolec. Postawiony w miejscu figury krucyfiks, spłowiałe obrazki i plastikowe rumianki świadczą o jakiejś zubożonej, ale jednak formie pamięci. Podobno dzieci szkolne na lekcjach religii czasami tu jeszcze przychodzą, ale łąki umajone i cieniste gaiki z maryjnej pieśni są już dla kapliczki z ulicy Ogrody niemal zatartym wspomnieniem.

Anna Tabaka, Maciej Błachowicz





















« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Ankieta
Czy obawiasz się promieniowania elektromagnetycznego od telefonii komórkowej i WiFi?
Nie
52%
Tak
48%
Nie mam zdania
0%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 8.00

ocena: 7.40
Fotoreportaże
Święto Niepodległości w Kaliszu
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com