replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Artykuły Dokąd pójść Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca Kontakt Lokalizacja Licytacje Publicystyka wiadomości z regionu Reklama
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1485 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 57
wtorek, 22 stycznia 2019 r.
imieniny: Anastazegoi
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
Pościg za pijanym kierowcą. Galeria Kalinka
Kościół św. Gotarda na Rypinku
Czas budowli mierzy się inaczej niż czas ich twórców. Gdyby kościół św. Gotarda był człowiekiem, byłby uważany za sędziwego starca. Ale na tle innych wiekowych obiektów sakralnych Kalisza obecna świątynia na Zagorzynku to „młodzieniec”, którego znaczenie dodatkowo przyćmiewa legenda pobliskiego Zawodzia. Wysoka wieża z charakterystycznym balkonem – niedawno wyremontowana – jest jednak zbyt ważnym akcentem w lokalnej panoramie, aby ją pominąć w naszych opowieściach o przeszłości miasta

W XIX stuleciu nie było żadnej wieży, a zamiast neogotyckiego kościoła na wysokim pagórku wznosiła się drewniana kaplica. Wiele można by opowiadać o legendach związanych z tym miejscem. Z historycznych wiadomości warto przypomnieć, że w 1410 r. proboszcz św. Mikołaja wydzielił pięciu rolnikom ziemię w pobliżu kościółka. W 1706 r. starą budowlę mieli zniszczyć Szwedzi. Według innej, bardziej prozaicznej wersji świątynia runęła ze starości. Wzgórze podobno usypali polscy żołnierze, zamiast łopat używający ludzkich czaszek. W 1756 r. zamieszkiwał tu, w chacie krytej słomą, „pobożny pustelnik Benedykt Janiszewski”. Sielankowy pejzaż ocalał dzięki malarzowi Stanisławowi Barcikowskiemu, który nie tylko kościółek narysował, ale również opisał. Dzięki jego relacji wiemy, że rosły tu bujne wiązy. Inny autor przekazuje, że drzewa zasadził wspomniany eremita.
Interesujące jest urzeczenie, które budziły w XIX w. wiejskie kościółki. Swoje wrażenia próbowano opisać językiem stylizowanym na archaiczny. Miejsce „przemawiało legendami”, a wiązy „otulały cieniem i zdawały się chcieć osłonić kapliczkę przed okiem przechodniów”. Paradoksalnie ta wywołująca uśmiech dzisiejszego czytelnika maniera była wyrazem tęsknoty za tym, czego brakuje tym tekstom – naturalności i prostoty. Szukano w Rypinku wszystkiego, czego nie mogła dać coraz bardziej skomplikowana cywilizacja. Wierzono, że „nieskażony” lud i równie „niewinna” przyroda mogą być alternatywą dla ekspansywnego świata fabryk, kolei i maszyn parowych. W dziewiętnastowiecznym opisie wsi kryje się też być może świadomość nieuchronności zmian, które będą musiały zniszczyć wiejski krajobraz.  Stąd też tak  drobiazgowa próba oddania pejzaży i wywołanych nimi nastrojów.
W 1906 r. Rypinek, decyzją cara,  przyłączono do Kalisza. Wraz z ekspansją miasta spełniły się przeczucia – kaplicę jako niewystarczającą dla ciągle zwiększającej się liczby ludności postanowiono rozebrać, a na jej miejsce wznieść nowy obiekt. Niektórzy mieli za złe, że dawny ludowy zabytek musiał ustąpić ceglanej „katedrze”. W 1911 r. z niekłamanym żalem pisał kaliski korespondent „Kuriera Warszawskiego”: „żegnamy się obecnie ze śladem starego kościółka na Rypinku. Maleńka modrzewiowa kapliczka św. Gotarda, zabytek bardzo dawny, odznaczający się charakterystyczną starą budową, zamieniony będzie na banalny murowany kościółek”. Mimo że obiecano przenieść kaplicę na pobliski cmentarz, dziś nie ma po niej śladu.

Kościół w kościele
Historycy mają problem z ustaleniem daty powstania pierwotnej świątyni. Adam Chodyński podaje, że jako parafialny Gotard istniał już w 1280 r., ale dla uwiarygodnienia swoich słów nie przytacza żadnego dokumentu. Aż do początku XX stulecia Rypinek pozostawał pod duszpasterską opieką plebanów z Dobrzeca. Do końca nie ma pewności, kiedy przywrócono parafię. „Rocznik diecezji włocławskiej” z lat 30. XX w. twierdzi, że nastąpiło to w 1914 r. Pomysł zbudowania nowej murowanej budowli, odpowiadającej potrzebom wiernych, rzucił już w 1908 r. kanonik Franciszek Jüttner (Ittner). Dzieło z trudem kontynuował ks. kanonik Józef Bronisław Szafnicki (1855 – 1919). Niektóre opracowania mówią, że prace skończono w 1910 r., ale jak wynika z cytowanego już  artykułu z „Kuriera”, nie były jeszcze wtedy skończone. Na wieży zaś widnieje data 1913.
Może żadne ze źródeł się nie myli, może uboga parafia kontynuowała budowę etapami i stąd niejasności? Kiedy nieukończone mury straszyły pustymi oknami, uroczystości religijne odbywały się w dawnej świątyni znajdującej się… wewnątrz nowo wznoszonego kościoła.

Wieża jest starsza?
Mimo archiwalnych poszukiwań na razie nie udało się dotrzeć do pierwotnego wyglądu świątyni murowanej.  To, co widzimy obecnie, jest wynikiem gruntownej przebudowy w latach 1935-37. Cały obszar parafii zamieszkiwało wówczas już 6 tys. osób wyznania katolickiego. Dlatego obiekt z początku wieku przestał być wystarczający i wymagał modernizacji. Jeszcze późniejsze muszą być monumentalne schody, bo nie ma ich na fotografii z 1940 r. Przechowywana w Archiwum Państwowym teczka kościoła kryje odmienne projekty rozbudowy z międzywojnia – Jerzego Gölisa z politechniki lwowskiej i Adolfa Buraczewskiego z politechniki warszawskiej. Jeden i drugi zyskał aprobatę władz duchownych i samorządowych, ale ostatecznie wybrano plan architekta z Warszawy. Różni się on jedynie drobnymi rozwiązaniami; podobnie jak projekt Gölisa przewidywał dodanie naw bocznych, wyburzenie  prezbiterium i postawienie w jego miejsce nowego większego. Wydaje się, że w niewielkim stopniu zmodyfikowano wieżę, pozostawiając dawny hełm. Innowacjami były niezwykle oryginalny balkon oraz wielka rozeta nad wejściem. Do dziś widać, że wysoko położone cegły wieży mają inną fakturę niż partie dolne. Kiedy po kolejnych szczeblach wejdziemy na samą górę, widok zapiera dech w piersiach nie tylko w przenośni, ale całkiem dosłownie – tu, na szczycie wieje silny wiatr. Na czterech wrotach wejściowych na balkon umieszczono wykonane w metalu symbole – Baranka Bożego i dwa gorejące serca (Jezus i Maryja), czwarte drzwi zdobi inicjał „KS” oraz wspomniana już data 1913. I tu kolejna tajemnica – pod sercami umieszczono monogramy, zapewne fundatorów. Jaką kryją opowieść?
 
Życiorysy
na niejeden film
Nadmiar zagadek częściowo rekompensuje odkrycie dziwnej prawidłowości w losach kościoła – miał on szczęście do niezwykle energicznych i odważnych duchownych. Czy uprawnia nas to do mówienia o genius locci, czyli duchu miejsca? Osiemnastowieczny pustelnik nie tylko własnoręcznie zbudował kaplicę i swój domek, ale również zadbał o ogrodzenie cmentarza. A kiedy już wszystko było gotowe, wyruszył w podróż do Ziemi Świętej. „Od roku chatka eremity jest pustą” – zanotowano w dokumencie z 1789 r. Wędrówka trwała wiele lat i nie zakończyła się powrotem. Benedykt Janiszewski zmarł w 1801 r.
W 1922 r. proboszczem został ks. Stefan Martuzalski (1887 – 1974). Niedawno utworzonej parafii nie było stać na powiększenie kościoła. Przeciwności nie zraziły księdza. Duchowny wyruszył do Ameryki, aby tam zebrać potrzebne fundusze. Czy wiedział, że nie jest pierwszym podróżnikiem od Gotarda? Datki zebrane wśród Polonii istotnie wspomogły konto parafii. Świadectwo osobistej odwagi duchowny dał podczas II wojny światowej, kiedy ryzykując życiem, przeciwstawił się maltretowaniu Żyda. W czasie okupacji był tajnym wikariuszem generalnym, czyli zarządcą diecezji włocławskiej. Kiedy groziło mu niebezpieczeństwo, opuścił Kalisz, a parafię pozostawił ks. Mieczysławowi Jankowskiemu. Ten, jako duszpasterz jedynej otwartej dla Polaków w czasie wojny parafii, miał pod swoją opieką tysiące zmaltretowanych wydarzeniami wiernych. Aby dotrzeć z ostatnią posługą, ksiądz zmuszony był jeździć klekoczącym starym karawanem, dla żartu wskazanym przez hitlerowców.
W 1945 r. piechotą do Kalisza wrócił właściwy gospodarz. Znów zaryzykował życie, ratując z rąk radzieckiego żołnierza przypadkowo napotkaną dziewczynę. Chociaż koszmar wojny dobiegł już końca, czasy były wrogie religii i duchowieństwu. Odczytanie w 1950 r. listu episkopatu Polski w sprawie upaństwowienia Caritasu kończy się uwięzieniem ks. Martuzalskiego (1953 r.). Zastępuje go ks. Lucjan Lewandowski. Informator diecezji włocławskiej z 1957 r. eufemistycznie mówi o „urlopie proboszcza”. Na szczęście w tym samym roku wraca on na swoje stanowisko.
Ostatnim z dawnych księży, związanych z Rypinkiem jest Józef Sieradzan (1912 – 1996). Jak poprzedników, cechują go ta sama nieugięta religijność i patriotyzm. Proboszcz uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, w nowej sytuacji politycznej śmiało krytykował komunistyczne władze. Dla parafian kapłan jest ciągle żywą, ważną postacią. Według niektórych wspomnień ks. Sieradzan niezwykle dbał o porządek na parafialnym cmentarzu. Te relacje potwierdza wizyta na cmentarzu przy ul. Częstochowskiej – do dziś jest on najstaranniej utrzymaną nekropolią Kalisza.

Anna Tabaka, Maciej Błachowicz
« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Ankieta
Czy pójście na zwolnienie lekarskie jest dobrą formą protestu?
Nie
64%
Tak
35%
Nie mam zdania
1%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 8.00

ocena: 7.40
Fotoreportaże
Święto Niepodległości w Kaliszu
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com