replique rolex montre breitling

replique montre replique Rolex



Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Artykuły Dokąd pójść Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca Kontakt Lokalizacja Licytacje Publicystyka wiadomości z regionu Reklama
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1494 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 66
poniedziałek, 25 marca 2019 r.
imieniny: Marii i Wieńczysława
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
Pościg za pijanym kierowcą. Galeria Kalinka
Barona Graevego opisanie świata
W 100-lecie kaliskiego oddziału PTTK im. St. Graevego
To życie zakończyło się tragicznie, choć nic nie zapowiadało nieszczęścia. Głód nauki, wielobarwność zainteresowań, kreatywność, która pozwalała realizować najbardziej  śmiałe projekty, w końcu stabilizacja finansowa wydawałyby się wystarczającą zaporą przed zwątpieniem i trwogą. A jednak natura ludzka zawsze pozostanie tajemnicą. Późną jesienią 1912 r. baron Stanisława Graeve, współzałożyciel i pierwszy prezes kaliskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, zastrzelił się

Z  portretu barona Stanisła-        wa Graevego (1868 – 1912) spogląda dobrze ubrany mężczyzna w średnim wieku. Postać nie uśmiecha się, tylko bacznie patrzy z przenikliwością i spokojem. Duże niebieskie oczy podkreślają binokle, prototyp okularów na początku XX stulecia powoli odchodzący do lamusa. Baron, ujęty do pasa, stoi na tle szerokiego wiejskiego krajobrazu z pobieloną chatą na horyzoncie i pochylonym w stronę zachodu słońca wysokim krzyżem. Czy nasz bohater byłby zadowolony ze swojego portretu? Tego już nigdy się nie dowiemy – obraz powstał rok po śmierci przedstawionego mężczyzny. Wiele przemawia jednak za tym, że praca trafiłaby w jego gusta. Portret łączy naiwność z rzeczowością, a to bodaj dwie najważniejsze cechy, które musiały budować siłę charakteru Stanisława Graevego.
Z Biskupic do Kalisza
Graeve, wnuk oficera pruskiego, właściciel majątku Biskupice pod Sieradzem, na firmamencie gwiazd inteligencji kaliskiej pojawił się nagle i dość późno, bo dopiero w ostatnim okresie swojego życia. Wiadomo, że jako miłośnik folkloru i badacz amator od początku, tj. od 1906 r., był zaangażowany w pracę Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Pisanie korespondencji dla Warszawy nie spełniało jednak oczekiwań barona. Graeve chciał działać, dlatego rok później dołączył do grona inicjatorów powstania oddziału PTK w mieście nad Prosną, a dwa lata później został wybrany jego prezesem. Co o tym zadecydowało? Postawiono już tezę, że Kalisz wzorował się w tym przypadku na Warszawie, gdzie towarzystwo prowadził nieprzeciętny etnograf Zygmunt Gloger. Życie i obrzędowość wsi stały również w centrum zainteresowań właściciela Biskupic. „Przemierzając wsie w okolicach Sieradza, w których ludność kultywowała obyczaje odziedziczone po przodkach, zbierał [S.G.] powszechne jeszcze w owym czasie przepiękne stroje, wykonane z lnu i wełny na domowych warsztatach, a także ceramikę, wycinanki, pająki, próby płótna, kilimy, kapelusze słomkowe i różne rekwizyty obrzędowe” – opisuje Andrzej Ruszkowski. Z tej pasji zrodziła się seria „ludoznawczych” pocztówek – reprodukcji obrazów malowanych na zamówienie Graevego, album o podobnej tematyce oraz studium na temat strojów i zdobnictwa w Sieradzkiem. Może zatem prezesura kaliskiego oddziału trafiła w ręce osoby najbardziej w tamtym momencie zaangażowanej w badania lokalnego krajobrazu lub najmocniej ukierunkowanej w swoich zainteresowaniach? Do codzienności na prowincji należało oddawanie stanowisk społecznych w ręce tych samych osób. Była to praktyka wyśmiewana przez stołeczną prasę. Kalisz pod tym względem niczym nie odbiegał od innych miast guberni. W starych dokumentach i gazetach ciągle powtarzają się te same nazwiska (Radwan, Parczewski, Boretti, Bzowski), co najdobitniej świadczy o szczupłości inteligenckiego środowiska – raz złapany delikwent stawał się więźniem własnego nazwiska. Jakkolwiek jednak, w 1908 r. Graeve, przybysz z Sieradzkiego, stał się prezesem kaliskiego oddziału PTK; wkrótce miał zasłynąć swoją gigantyczną pracą.

Przewodnik jak świat  
Pocztówki, album, studium czy wychodząca od 1909 r. seria Biblioteczki Krajoznawczej – wszystkie wydane nakładem barona – miały się okazać uwerturą do znacznie większego dzieła. W 1912 r. na rynku pojawił się kilkusetstronicowy „Przewodnik po guberni kaliskiej” sprzedawany łącznie z „kolorowaną szczegółową mapą”. Takiego opracowania, łączącego zalety słownika geograficzno-             -społecznego ze statystycznym opisem w tamtym czasie nie miał nikt. W części informacyjnej znalazło się prawie trzydzieści działów od zakreślenia granic i przestrzeni opisywanej części imperium carskiego poprzez komunikację, wyznania, sądownictwo, szkolnictwo, telefony, przepisy weterynaryjne, podatki (jedyny dział w spisie wyróżniony tłustym drukiem), przemysł, jarmarki, zakłady dobroczynne itd., po wojska kwaterujące w granicach guberni. Część druga – alfabetyczny spis miejscowości – to w istocie niekończący się ciąg rubryczek, w które z największą skrupulatnością umieszczono informacje charakteryzujące mieściny i wsie; cały ówczesny świat (w granicach guberni), gęsto utkany z liczb i encyklopedyczno-        -urzędowych wiadomości. 

Ukryta melancholia
Graevemu pomagał dziennikarz Leonard de Verdmon Jacques, z którym baron już wcześniej współpracował; pierwszy gromadził potrzebne materiały, drugi je porządkował. Mimo wytężonej kilkuletniej pracy wydawca zdawał sobie sprawę, że nie ustrzegł się błędów. „Pociesza mnie jednakże wzgląd, że przez ciemności droga do światła prowadzi i praca moja już pewną wartość mieć będzie, gdy do rozproszenia się ich przyczyni, a następcom utoruje drogę” – z pozytywistycznym zacięciem pisał Graeve we wstępie. Co charakterystyczne, we wprowadzeniu dzielił się on raczej swoim smutkiem niż radością. Praca, jak czas pokazał, nad ostatnim wydawnictwem musiała krajoznawcę bardzo wyczerpać, wydaje się, że podważyła także jego zaufanie do ludzi. Entuzjaści życzyli jednak autorowi, „aby dożył choćby do stu lat, a wtedy wszystkie gubernie Królestwa Polskiego obdarzone będą w podobny sposób [tj. przewodnikiem]” („Ziemia”, 1912 r. ).  
Imponujące dzieło, mimo że pozostaje arcyciekawym świadectwem epoki (powstałym przecież pod okiem cenzury), jednak przytłacza. Trudno oprzeć się wrażeniu, że projektant gdzieś zagubił miarę, że przedobrzył, mnożąc informacje. Poziom szczegółowości, niestety, zwrócił także uwagę carskich władz. Do tego mapa, sporządzona m.in. na podstawie generalnych map sztabów rosyjskiego i niemieckiego, została wydrukowana w Wiedniu… Podobno Graeve sięgnął po pistolet po tym, gdy się dowiedział, że zarzuca mu się szpiegostwo na rzecz Austrii. Co doprowadziło badacza do tego kroku? Honor czy narastające uczucie niepokoju? Strzał padł na tarasie neorenesansowego pałacyku w Biskupicach, posiadłości barona. Był 22 listopada 1912 r.
Rok wcześniej w gmachu kaliskiego Towarzystwa Muzycznego, staraniem tutejszego oddziału PTK, otworzono Muzeum Etnograficzne i Poglądowe. Podstawę jego zbiorów stanowiły dary Stanisława Graevego.

Anna Tabaka, Maciej Błachowicz
« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Ankieta
Czy wzorem Warszawy prezydent Kalisza powinien podpisać tzw. kartę LGBT?
Tak
57%
Nie
41%
Nie mam zdania
1%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 8.00

ocena: 7.40
Fotoreportaże
Święto Niepodległości w Kaliszu
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com