Niespełna tydzień obowiązywał w Kaliszu ogłoszony stan alarmowy. W miniony poniedziałek woda w Prośnie opadła i alarm został odwołany
Stan alarmowy został ogłoszony w ubiegły wtorek, gdy na punkcie pomiarowym w Piwonicach stan wody przekroczył dopuszczalną normę o centymetr, a więc poziom wody wyniósł w tym miejscu 221 cm.
– Nie ma zagrożenia powodzią, ale musimy być przygotowani na lokalne podtopienia w miejscach, w których woda zawsze opuszcza koryto rzeki – mówił we wtorek, tuż po ogłoszeniu decyzji prezydenta Aleksander Quoos, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego w Kaliszu. – Jesteśmy przygotowani na to, że woda w Prośnie może się jeszcze podnieść o 20 - 25 cm. Ale nawet to nie powinno stwarzać zagrożenia.
I stało się tak, jak przewidywał w ubiegły wtorek naczelnik Quoos – woda nieco się podniosła w środę 3 marca, ale od czwartku 4 marca, zaczęła systematycznie opadać.
– Alarm przeciwpowodziowy został odwołany – mówił z kolei w poniedziałek 8 marca Aleksander Quoos. – Zapasy wody, jakie spływały do nas z góry i dorzecza wyczerpały się, woda opadła. To, że w ostatnich dniach temperatura spadła poniżej zera nie ma większego znaczenia. Wyczerpało się dodatkowe zasilanie Prosny topniejącym śniegiem i można powiedzieć, że nie ma mowy o zagrożeniu powodzią w tym momencie. Tam, gdzie się woda miała wylewać, gdzie nie było obwałowania, woda się wylewała, ale nie było to nic nadzwyczajnego. To, że na Stadionie Miejskim przy wysokim stanie Prosny pojawia się woda, to norma. Taki jest, można powiedzieć, „urok” bliskości stadionu i wysokiej wody w kanale. Ale poważnych kłopotów z lokalnymi podtopieniami nie było.