Życie Kalisza: – Kampanię prezydencką mamy już za sobą, ale nie mogę do niej nie nawiązać. Przed drugą turą towarzyszył pan Bronisławowi Komorowskiemu w jego objazdach po Polsce. Migawki z tych wizyt pojawiały się w telewizji. Jak wyglądała organizacja dnia przyszłego prezydenta w tych ostatnich dniach przed jego wygraną?
M.S. Witczak: – Pokonywaliśmy setki kilometrów samochodami i samolotami wynajmowanymi przez sztab wyborczy. Bywało, że w ciągu jednego dnia odwiedzaliśmy kilka województw. Najbardziej męczące były dwa ostatnie dni przed drugą turą. W czwartek byliśmy w Goleniowie w woj. zachodniopomorskim. Zostaliśmy tam zaproszeni na śniadanie przez rodzinę rolników, która w pierwszej turze poparła kandydata SLD Grzegorza Napieralskiego. To była przemiła wizyta. Tego samego dnia odwiedzaliśmy popularne miejscowości nadmorskie, m.in. Rewal i Kołobrzeg. Spotykałem tam wczasowiczów z Kalisza i miałem okazję z nimi rozmawiać. Myślę, że to właśnie przed drugą turą Komorowskiemu przybyło zwolenników, a dobry wynik Jarosława Kaczyńskiego w pierwszej turze wywołał wśród nich większą mobilizację. W pomorskim, kujawsko-pomorskim i zachodniopomorskim widziałem tłumy ludzi manifestujące swoje poparcie dla kandydata PO. Tak było nie tylko w miastach. Objeżdżaliśmy też wsie. Ludzie pracujący na polach wiedzieli, że będzie przejeżdżał Komorowski. Stawali przy drogach, żeby go powitać. Potem był piątek i następne spotkania i wiece. O 6.30 rano rozmawialiśmy z budowniczymi autostrady A-1 koło Torunia. Potem byliśmy w Grudziądzu, w kamienicy, w której kiedyś mieszkała mama Komorowskiego. Stamtąd ruszyliśmy na Mazowsze. Byliśmy też w Łowiczu, gdzie europoseł SLD Wojciech Olejniczak poparł kandydaturę Komorowskiego, mówiąc, że tak samo uczyniłby Jerzy Szmajdziński, gdyby żył. To był ważny moment, bo – jak pamiętamy – G. Napieralski nie zdecydował się na taki gest poparcia. Z Łowicza pojechaliśmy do Ostrowca Świętokrzyskiego, gdzie kończyliśmy kampanię. Była g. 23 przed ciszą wyborczą, a Komorowski był już kompletnie zachrypnięty od ciągłego przemawiania. Świętokrzyskie nie jest terenem szczególnie przychylnym dla Platformy, ale gdy w Ostrowcu zobaczyłem 7 czy 8 tysięcy ludzi na tym wieczornym spotkaniu z Komorowskim, wiedziałem już, że wygraliśmy. Obstawiałem, że różnica między kandydatami będzie wynosiła 5-6 procent i nie pomyliłem się.
Więcej w Życiu Kalisza