Rząd Donalda Tuska chce przeforsować ustawę legalizującą uprawy roślin modyfikowanych genetycznie. Zdaniem premiera, nie możemy zakazać upraw GMO ze względu na unijne przepisy, ale nowe prawo ma uchronić Polskę przed zalewem żywności transgenicznej oraz pozwoli utrzymywać sytuację pod kontrolą, m.in. dzięki powoływaniu stref wolnych od GMO. – To nierealne – twierdzą naukowcy, rolnicy i ekolodzy wykazując, jak katastrofalne następstwa będzie miała ta ustawa
Zdecydowana większość Polaków nie chce żywności modyfikowanej genetycznie na swoich stołach ani na polach. Tymczasem obecny rząd, wbrew opinii ogółu, zamierza przeforsować projekt nie bacząc na konsekwencje wynikające z dotychczasowych badań naukowych czy doświadczeń innych krajów, które zakazały upraw GMO na swoim terenie. Innymi słowy, rząd Tuska czuje się mądrzejszy od 80 milionów Niemców, 60 milionów Francuzów, tyluż Włochów, 120 milionów Japończyków czy 38 milionów Polaków.
Co może spotkać polskiego rolnika
O historii Percy`ego Schmeisera, kanadyjskiego farmera, pisaliśmy na tych łamach przed kilku laty. Ale warto ją przypomnieć.
Kanadyjczyk był plantatorem tradycyjnej odmiany rzepaku. W 1998 roku, już u progu emerytury, został niespodziewanie pozwany do sądu przez prawników koncernu Monsanto o bezprawną uprawę genetycznie modyfikowanej odmiany rzepaku, własności koncernu. Schmeiser szybko zorientował się o co chodzi. Jego plantacja została skażona z sąsiedniego pola przez pyłki modyfikowanej genetycznie odmiany. To on mógł poczuć się poszkodowany, dlatego oskarżenie wydawało mu się kuriozalne. W międzyczasie przedstawiciele Monsanto zaproponowali mu cichy układ, na mocy którego wycofają oskarżenie, jeśli zgodzi się na uprawy GMO na swojej plantacji. Tego było mu jednak za wiele. Podjął walkę. Sąd pierwszej instancji uznał jego winę i zasądził odszkodowanie w kwocie 400 tysięcy dolarów, oddanie całorocznych plonów, zwrot opłat licencyjnych i pokrycie kosztów procesu. Farmer nie poddał się jednak, choć na pokrycie kosztów musiał zastawić dom i farmę. Dopiero po 5 latach procesów kanadyjski Sąd Najwyższy uznał, że rolnik nic nie jest winien Monsanto. Schmeiser tym się nie zadowolił i podjął walkę w interesie innych kanadyjskich farmerów, od których Monsanto zdołało wyłudzić już 15 milionów dolarów odszkodowań. Za swą niezłomną postawę został uhonorowany alternatywnym Noblem.
Jeszcze bardziej dramatyczne wieści dochodzą z Indii, gdzie odnotowano już 125 tysięcy samobójstw rolników. Powód? Oczywiście GMO. Wielu Hindusów zainwestowało w nasiona roślin transgenicznych wierząc w zapewnienia, że przyniosą im obfite plony i dostatek. Często oznaczało to konieczność zaciągnięcia kredytów na zakup kosztownych nasion. Okazało się jednak, że plony dalekie były od oczekiwań. W przeszłości, w przypadku nieurodzaju, rolnicy część zbiorów przeznaczali na nowe zasiewy. W przypadku GMO jest to niemożliwe. Nasiona celowo oparte są na technologii terminacyjnej, czyli nie produkują nasion. Oznacza to UWAGA!, że firma biotechnologiczna posiada absolutny monopol na sprzedaż nasion, nota bene – bardzo drogich. Dla wielu Hindusów, alians z technologią GMO okazał się dosłownie – zabójczy.
Na problem zwrócił uwagę m.in. angielski następca tronu książę Karol, czym naraził się wielu politykom i liderom przemysłu biotechnologicznego. Niemniej jednak świadomość wzrosła już na tyle, że wielu Hindusów podejmuje walkę z koncernami. Lepszej przestrogi dla polskich rolników chyba nie trzeba.
Toksyczne GMO
GMO – Organizm Modyfikowany Genetycznie (ang.: Genetically Modified Organism) to organizm, w którym „materiał genetyczny został zmieniony w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej rekombinacji (źródło: Wikipedia).
Początkowo cele wprowadzania modyfikacji genetycznych wydawały się bardzo szczytne: poprawa wydajności, zwiększenie odporności na warunki klimatyczne, herbicydy, pasożyty, przedłużenie trwałości, poprawa składu kwasów tłuszczowych, zwiększenie zawartości witamin, usunięcie toksyn, etc. Jednym zdaniem – idealne narzędzie do walki ze światowym ubóstwem i głodem. Szybko jednak technologia GMO ukazała drugie, mniej sympatyczne oblicze.
Po pierwsze: nie sprawdziły się oczekiwania, że rośliny transgeniczne będą bardziej wydajne.
– Wręcz przeciwnie. Badania prowadzone w USA wykazały, że plony soi modyfikowanej w latach 1999 - 2009 były od 4 do 12 proc. niższe od upraw tradycyjnych – twierdzi prof. dr hab. Tadeusz Żarski z warszawskiej SGGW. Jego zdaniem, problem głodu wynika z polityki rolnej i błędnej dystrybucji, a nie z niedostatecznej produkcji. Natomiast GM, nie tylko nie zmniejsza problemu, ale pogłębia. Wraz z powiększaniem się areału upraw GM na świecie, zwiększa się również liczba głodujących. Przy czym problem ten w coraz większym stopniu zaczyna dotykać również USA, lidera w technologii GM.
Po drugie: badania wykazały wręcz toksyczne i rakotwórcze działanie roślin GMO. Myszy i szczury laboratoryjne, karmione jedzeniem na bazie GMO wykazywały większą śmiertelność. Samice były częściej narażone na poronienia, a w trzecim pokoleniu stawały się bezpłodne. Ich wątroby, nerki wykazywały patologiczne zmiany, co udowodniły prace mikrobiologów włoskich, rosyjskich i węgierskich. Zaobserwowano zmiany w parametrach krwi. Jest więcej niż pewne, że oddziaływanie na ludzi jest podobne.
Po trzecie: nie jest prawdą, że wprowadzenie GMO oznacza zmniejszenie ilości pestycydów. Przeciwnie. Np. zużycie Roundupu (środka chwastobójczego) wzrosło w latach 1995-2005 piętnastokrotnie, m.in. w związku z pojawieniem się chwastów odpornych na ten środek.
Po czwarte: biotechnolodzy przekonują, że uprawy transgeniczne mogą współistnieć z tradycyjnymi czy ekologicznymi. To ewidentna bzdura, czego ilustracją może być choćby opisany wcześniej przypadek Percy`ego Schmeisera. Tezy tej nie potwierdzają również badania naukowe. – Organizmy GM rozprzestrzeniają się w środowisku samoczynnie i skażają uprawy tradycyjne przez przepylenie w sposób nieodwracalny. Pyłki roślin GM mogą godzinami unosić się w powietrzu i przenosić na dziesiątki kilometrów. Dochodzi do powstawania nowych krzyżówek, które są niemożliwe do usunięcia bez stosowania nowych, toksycznych chemikaliów – przekonuje prof. Żarski. – Tak więc organizmy GM rywalizują z naturalną fauną i florą, co zostało udowodnione w różnych częściach świata. Co ważne, organizmy te doprowadzają do przepływu genów między gatunkami naturalnymi i modyfikowanymi również na płaszczyźnie międzygatunkowej, co może mieć katastrofalne następstwa przyrodnicze – dodaje uczony.
Kolejna kwestia to zagrożenia dla środowiska naturalnego. Wielu naukowców jest pewnych, że katastrofalny spadek populacji pszczół na przestrzeni ostatnich lat to m.in. konsekwencja wprowadzenia upraw GM. Nie jest przypadkiem, że problem ten w największym stopniu dotyczy Ameryki Północnej. USA i Kanada mają największe areały upraw modyfikowanych genetycznie. (pp)
Więcej w Życiu Kalisza