Ogłoszenia ukazują się najpierw w wersji papierowej gazety.
Dopiero dwa dni później (od piątku), umieszczamy je na tej stronie.

Masz jakiś pomysł, pytanie, czymś chciałbyć nas zainteresować
Zadzwoń: 062 768-33-33
lub napisz: redakcja@zyciekalisza.pl


Dokąd pójść Artykuły Ogłoszenia Nadaj ogłoszenie Praca O nas Kontakt Lokalizacja CENNIK i druk zamówienia Polityka prywatności
Zawsze aktualne Historia Mecenas radzi Nasze książki Recenzje czytelników
szukaj: Gazeta założona w 1990 roku. Do tej pory ukazało się 1263 wydań.
Numer bieżącego wydania papierowego: 149
piątek, 31 października 2014 r.
imieniny: Urbana i Augusta
Ogłoszenia
Pierwsza strona
Puenta
Puenta
W obiektywie paparazziego
W obiektywie paparazziego
Prenumerata
Recencje czytelników
Byłeś na jakiejś imprezie, ciekawym spotkaniu
Przedstaw swoją recenzję
Video reportaże
vfdsv
W naszych żyłach płynie benzyna
W naszych żyłach płynie benzyna

Lech Wojciechowski (na zdj.), jeden z założycieli Automobilklubu Kaliskiego, przez wiele lat reprezentował miasto ścigając się bolidem w Formule Polonia. Karierę zakończył w latach 80-tych. Niedawno wrócił na tor. Tym razem – w formule historycznej – ścigał się na odrestaurowanym bolidzie Promot 83 w towarzystwie legend Samochodowych Mistrzostw Polski, zagorzałych fanów motosportu oraz zawodników z niemieckiej serii Haigo. Lech znowu stanął na podium i ma zamiar przyczynić się do reaktywacji kaliskiego motosportu

Posesja w Zbiersku-Kolonii. Na placu sporo samochodów osobowych do naprawy. To właśnie tutaj narodziła się legenda motoryzacyjna powiatu kaliskiego. Lech Wojciechowski, syn Witolda, już jako pięciolatek podpatrywał, jak ojciec z pasją obchodzi się z motocyklami i samochodami. W dzień naprawiał te, które kierowcy sprowadzali na plac, ale w wolnych chwilach zamykał się w szopie, aby udoskonalać swój motocykl, bo brał udział w motocyklowych zawodach wyczynowych. W  1951 roku zajął pierwsze miejsce w kategorii maszyn ciężkich. Jak potem opowiadał synowi, na torze rozpędzali swoje motocykle tak, aby wjeżdżając na deskę, mogli nimi skakać w dal. Uwielbiał to robić, dopóki nie zmogła go choroba Burgera. Gdy już nie mógł chodzić, swoją pasję przekazał synowi…  

Marzenia o wyścigach
– Nie miałem jeszcze prawa jazdy, ale musiałem zająć się rodzicami. Jak miałem 12 lat, ojciec kupił syrenę, a ja uczyłem się ją prowadzić na polu. Wiedziałem, że lubię samochody, więc chciałem się tym zajmować. Ojciec mi wiele opowiadał o wyścigach, a ja marzyłem o torze. Zrobiłem prawo jazdy w wieku 16 lat. Zatrudniłem się w stacji obsługi  przy zbiegu ul. Pułaskiego i Ułańskiej w Kaliszu. Tam przypadkowo poznałem Andrzeja Swiniarskiego, który startował w rajdach. Miał czerwonego fiata 128 SL. Prosto z Warszawy. To było w tamtych czasach marzenie każdego chłopaka i mężczyzny. Andrzej zachęcił mnie do zrobienia licencji kierowcy wyścigowego. Jeździłem na skodzie, mini, fiatach 125 i 126. Powstał więc Automobilklub Kaliski. Przyznano nam auto z Warszawy po Zbyszku Bielaku – to była formuła Polonia z silnikiem od fiata 125 (1300), skrzynią biegów od dacii, a ramą z warszawskich PZM. Wyciągała 200 km/h. W Kaliszu było tylko trzech kierowców z licencją: Marek Bogusz, Zdzisław Kupaj i ja. Ponieważ miałem największe doświadczenie techniczne, auto przyznano właśnie dla mnie. Wystartowałem  po raz pierwszy w 1975 roku w Toruniu, na betonowej płycie lotniska tamtejszego Aeroklubu. Zmieściłem się w pierwszej dziesiątce – wspomina początki przygody z wyścigami  Lech Wojciechowski.
Chętnie pokazuje swój album ze zdjęciami. Nie ma pod nimi zapisanych dat, ale on wszystko pamięta. Wklejał zdjęcia od samego początku, od pierwszego wyścigu. Czasy PRL były najlepsze dla motosportu. Toruń, mekka kierowców pasjonatów. Zawodnicy licznie stawiali się na torze płyty lotniska, mimo kryzysu. Każdy dźwigał kanister z benzyną, miał swój zespół techniczny. Potem Kielce i Poznań. Tam często widywał syna premiera Jaroszewicza. Ćwiczył przed startem do Rajdu Polskiego. Jaroszewicz Junior jako jedyny przylatywał na tor prywatnym samolotem.

Motosport nagle zamarł
Lech – skromny, ale bardzo ambitny, zawody traktował  niezwykle poważnie.
– Przed wyjazdem na wyścigi spędzałem godziny w garażu; moi synowie uwielbiali brać udział w przygotowaniach. Podobnie jak ja, gdy byłem mały, także oni jako kilkuletni chłopcy podglądali jak szykowałem do startu bolid. Tutaj są na zdjęciu… Hmm… To były dobre czasy dla motosportu. Do Polski przyjeżdżali zawodnicy z Rosji, Niemiec. Załoga  z Automobil Klubu Kaliskiego była silna, zwarta. Dostaliśmy potem formułę Promot. Jeździłem na niej do 1985 roku. Został mi jedyny dyplom właśnie z tamtego okresu. Z Wyścigowych  Samochodowych Mistrzostw Polski – V miejsce. To był ostatni mój sezon. Auto oddałem do Klubu. Dwa sezony jeździł nim jeszcze Zdzisiek Kupaj…
Potem wszystko zgasło. W całym kraju wyścigi zamarły. Przestano produkować formuły Ester. Kaliski, klubowy bolid do 2010 roku stał pod chmurką. Niszczał, aż wiosną rok temu wydarzyło się coś ważnego. Z inicjatywy Patryka Mikiciuka (TVN Turbo), pojawił się pomysł zorganizowania wyścigów historycznych formuł. Pomysłodawca przeszukał kraj i zaprosił na spotkanie kierowców, którzy dysponowali jeszcze autami wyścigowymi.

« powrót    Drukowanie bieżącej strony
Wasze komentarze (0):Dodaj swój komentarz »
Ankieta
Czy będzie druga tura w wyborach prezydenta miasta?
TAK
69%
NIE
27%
NIE MAM ZDANIA
3%
zobacz poprzednie ankiety
Najczęściej czytane
Bieżące
Archiwalne
Fotoreportaże

Więcej fotoreportaży:

Fotografia historyczna
Stary KaliszKalisz w czasie wojen
Galeria czytelników

ocena: 8.11

ocena: 7.78
Życie Kalisza, ul. Spółdzielcza 6, 62-800 Kalisz | tel. (0 62) 768-33-33 | e-mail: redakcja@zyciekalisza.pl
Made & hosted: tel-wd.com